| P | W | Ś | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 |
Aktualność: Dzień Walki z Depresją w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Mińsku Mazowieckim
Dzień Walki z Depresją w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Mińsku Mazowieckim
Dodano: 2012-02-16, odsłon: 181
Zachęcamy do lektury artykułów przygotowanych przez Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną w związku z Dniem Walki z Depresją.
PODSTĘPNA CHOROBA - DEPRESJA
ZNACZENIE DOSTRZEGANIA OBJAWÓW
Od 2002 roku w dniu 23 lutego obchodzony jest Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Jest to inicjatywa, która ma za zadanie zwrócenie społecznej uwagi na problematykę depresji, poprzez szerzenie wiedzy z zakresu problematyki tego jednego z najbardziej powszechnych zaburzeń psychicznych. Wielorakie przedsięwzięcia podejmowane w ramach Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją mają na celu profilaktykę negatywnych następstw depresji.
Jednym z najważniejszych działań mających znaczenie dla ograniczania skutków depresji jest jej rozpoznawanie. Niestety najczęściej jest tak, że osoba dotknięta tą chorobą sama nie zdaje sobie z tego sprawy. Po pierwsze, dzieje się tak dlatego, że często depresja rozwija się powoli, w okresie kilkunastu dni, a nawet tygodni, stopniowo ograniczając funkcjonowanie człowieka (choć czasami może pojawić się nagle, w przeciągu kilku dni). W związku z tym, w pewnym sensie, przyzwyczajamy się do złego samopoczucia. Po drugie, początkowe objawy depresji, takie jak pogarszający się nastrój, uczucie smutku czy brak chęci do wykonywania niektórych czynności, nierzadko interpretujemy jako stany normalne, naturalne, które czasami muszą nam towarzyszyć. Niekiedy objawy są lekceważone ponieważ tłumaczymy sobie, że to na przykład wpływ pogody. Ponadto, dosyć powszechne jest używanie terminu „depresja” w języku potocznym (np.: „Mam depresję, ponieważ wczoraj nie udało mi się kupić bluzki na wyprzedaży”, „Mój brat miał dwudniową depresję, gdy zepsuł mu się komputer”), co sprawia, że deprecjonuje się jego właściwe znaczenie. To wszystko sprawia, że pierwsze objawy depresji dosyć często bagatelizujemy. Zdarza się również tak, że nawet jeśli podejrzewamy u siebie depresję, nie szukamy pomocy. Mimo tego, że dzięki prowadzonym o tej chorobie akcjom informacyjnym zwiększa się świadomość społeczeństwa na temat przyczyn, objawów, przebiegu oraz konieczności leczenia, to nadal obserwuje się swojego rodzaju wstyd przed przyznaniem się do depresji.
Osoby z objawami tej choroby nierzadko potrzebują pomocy z zewnątrz, ponieważ same nie dostrzegają symptomów lub je bagatelizują, albo obawiają się je ujawnić. W takich sytuacjach istotne znaczenie odgrywają bliscy i znajomi, którzy dostrzegą objawy, rozpoczną rozmowę i udzielą wsparcia w szukaniu profesjonalnej pomocy.
Kiedy zatem możemy podejrzewać depresję? Podstawowym objawem jest nastrój depresyjny, który przejawia się jako stan smutku, przygnębienia, niemożność odczuwania radości, szczęścia, satysfakcji. Czasami jest to zobojętnienie, które charakteryzuje niezdolność do przeżywania zarówno uczucia radości, jak i smutku. U dzieci i młodzieży nastrój depresyjny może przejawiać się poprzez drażliwość. Depresji często towarzyszy utrata zainteresowań, abulia (brak woli, zdolności do podejmowania decyzji i działania), poczucie niesprawności psychicznej i fizycznej, poczucie ciągłego zmęczenia. Zauważalne mogą być zaburzenia rytmu snu i czuwania (bezsenność lub zwiększona potrzeba snu) oraz wahania samopoczucia w ciągu dnia (we wczesnych godzinach chorzy czują się najgorzej, a objawy i cechy zespołu depresyjnego wyraźnie narastają; po południu, zwłaszcza wieczorem, samopoczucie ulega wyraźnej poprawie). Charakterystyczne dla depresji są także zaburzenia łaknienia objawiające się brakiem apetytu i znacznym spadkiem masy ciała lub wzmożonym apetytem i przyrostem masy ciała. Jednym z podstawowych przejawów depresji jest specyficzny styl myślenia, w którym dominuje negatywny odbiór świata zewnętrznego i siebie, swojego postępowania, zdrowia, pesymistyczna ocena teraźniejszości i przyszłości oraz perspektyw życiowych.
Występowanie pojedynczego objawu, lub nawet kilku z nich przez krótki okres czasu nie musi oznaczać, że chorujemy na depresję. Jednak, jeśli kilka z charakterystycznych objawów utrzymuje się dłużej niż 2 tygodnie, nasza czujność powinna wzrosnąć. Jest to szczególnie ważne, jeżeli opisane objawy obserwujemy u kogoś z naszych bliskich. Osoba pogrążona w smutku, negatywnie oceniająca siebie i swoją przyszłość, może sama nie poprosić o pomoc. Ze względu na opanowujący ją pesymizm może nie mieć odwagi lub zwyczajnie nie myśleć o szukaniu pomocy, dlatego ważne jest wspieranie jej przez znajomych, przyjaciół i rodzinę.
Obserwując objawy depresji u osoby ze swojego otoczenia powinniśmy porozmawiać z nią o tym, co widzimy oraz zachęcić do skorzystania z profesjonalnej pomocy (lekarz, psycholog). Poza tym, że zauważenie objawów przez bliskich, znajomych może mieć wpływ na rozpoznanie choroby, to wsparcie udzielane przez otoczenie jest jednym z ważniejszych czynników leczących. Wsparcie takie polega przede wszystkim na byciu z osobą chorą, rozumieniu i towarzyszeniu jej.
Dawanie do zrozumienia osobie chorującej na depresję, że jest dla nas osobą ważną i wartościową poprzez okazywanie jej zainteresowania może stać się bodźcem, który wpłynie na poprawę jej stanu psychicznego. Okazywanie troski przez najbliższych jest również czynnikiem wpływającym na motywację do podjęcia, a później podtrzymywania leczenia i terapii. Osoba chora na depresję otoczona zaangażowanymi bliskimi czuje się bezpieczniej i stabilniej. Autentyczne zainteresowanie najbliższych sytuacją, w jakiej się znajduje, jej przeżyciami i emocjami, sprawia, że czuje się rozumiana przez innych. Wsparcie otrzymywane z otoczenia ma istotny wpływ na zmianę negatywnych i pesymistycznych przekonań, a co za tym idzie, rokowania leczenia.
W relacji z osobą chorą na depresję powinniśmy być cierpliwi, wytrwali i wyrozumiali oraz spokojni. Czasami osoba chora może wrogo reagować na chęć niesienia jej pomocy. Poza tym, należy mieć świadomość, że tak jak objawy depresji nasilają się powoli i stopniowo, tak samo najczęściej ustępują. Depresji nie można zwalczyć w ciągu jednego dnia, jedną rozmową, jednorazowym wyrazem zainteresowania, jedną wizytą u specjalisty. Dlatego, bądźmy cierpliwi i wytrwali we wspieraniu osoby chorej na depresję, a przede wszystkim nie obawiajmy się diagnozy. Lepiej wcześnie rozpoznać tę chorobę i rozpocząć leczenie, niż czekać aż do skrajnego nasilenia się objawów.
Depresja jest poważną chorobą, której nie można bagatelizować. Zauważając objawy depresji u siebie lub u kogoś z naszych bliskich należy zasięgnąć porady lekarza, który udzieli nam dalszych wskazówek. Jeśli będzie to potrzebne, wskaże specjalistów zajmujących się leczeniem depresji. Kompleksowa pomoc chorym na depresję polegająca na łączeniu leczenia farmakologicznego z psychoterapią oraz wsparciem otoczenia, sprawia, że u większości chorych następuje znaczna poprawa lub depresja całkowicie ustępuje.
Monika Pietrzyk
psycholog
Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna
w Mińsku Mazowieckim
TWARZĄ W TWARZ Z DEPRESJĄ
- DOŚWIADCZENIA OSOBY, KTÓRA CHOROWAŁA NA DEPRESJĘ
Jak zaczęła się twoja depresja?
- Ciężko stwierdzić, kiedy dokładnie się pojawiła. Początkowo było tak, że miałam po prostu gorszy nastrój. Nie budziło to we mnie wielkich niepokojów, ponieważ tłumaczyłam sobie, że przecież czasami tak jest. Trochę uzasadniałam swoje gorsze samopoczucie tym, że była wtedy zima, szybko robiło się ciemno i posępnie. Myślałam więc, że taka jest natura, że człowiek staje się, tak jak otaczający go świat, bardziej ponury.
Czy wiesz, co sprawiło, że zachorowałaś na depresję?
- Nic konkretnego. Są różne rodzaje depresji, niektóre są wynikiem reakcji na wydarzenia życiowe, jednak w moim życiu przed zachorowaniem nie było istotnych zmian. Wiodłam spokojne, szczęśliwe życie, spełniałam się zawodowo. Nie miałam większych stresów, ani nie doświadczyłam zdarzeń traumatycznych. Moja depresja, jak to mówię, wzięła się znikąd. I myślę, że to było najdziwniejsze, dla mnie samej, jak również dla moich bliskich. Nikt nie spodziewał się, że mogę zachorować na depresję.
Jak rozwijały się u ciebie objawy choroby?
- Stopniowo moje zachowanie zaczęło się zmieniać. Nie dość, że coraz mniej spraw mnie cieszyło, to coraz więcej zaczynało mnie smucić. To jest rudne do opisania słowami. Nie smuciły mnie konkretne wydarzenia, sytuacje, nie martwiły mnie określone problemy, nie miałam wielkich problemów. Jednak coś sprawiało, że byłam smutna, często chciało mi się płakać. I płakałam. To był taki czas, kiedy nic mi się nie podobało i uważałam, że to nigdy się nie zmieni. Starałam się normalnie wykonywać swoje obowiązki, w pracy i w domu, jednak tylko gdy była taka możliwość nie robiłam nic. Z biegiem czasu coraz bardziej wycofywałam się z kontaktów ze znajomymi, nie spotykałam się z nimi. Zaniedbałam też swoje zainteresowania. Leżąc na łóżku myślałam o tym, jak jest mi źle. Bo było mi bardzo źle, czułam się samotna, inna niż wszyscy. Zazdrościłam ludziom, że potrafią cieszyć się życiem i obwiniałam siebie, że ja tak nie potrafię. Patrząc w lustro widziałam ponurą twarz bez wyrazu, nie mogłam tego obrazu zmienić.
Co pomogło ci w pokonaniu choroby?
- Przez dosyć długi czas nie chciałam podjąć leczenia, choć podejrzewałam, że to co mnie dotknęło może być depresją. Uważałam, że poradzę sobie sama, tylko potrzebuję trochę czasu. Przez cały czas miałam jednak wsparcie ze strony najbliższych i myślę, że w dużej mierze to właśnie oni mi pomogli.
W jaki sposób?
- Na szczęście zawsze miałam takie relacje w rodzinie, że mogłam z najbliższymi mi osobami rozmawiać o różnego rodzaju problemach. Łatwiej było mi więc rozmawiać o tym, co mi dokuczało w tamtym czasie. Chociaż bywały takie dni, że zupełnie nie miałam ochoty na dzielenie się swoimi zmartwieniami. Czasami całkowicie zamykałam się w sobie myśląc, że nikt nie jest w stanie mi pomóc. Oni jednak nie zostawili mnie samej sobie, czego nierzadko pragnęłam, tylko próbowali ze mną rozmawiać i wyrażali troskę o mnie. Czasami nie chciałam tego, jednak teraz jestem im wdzięczna. Silne więzi rodzinne sprawiły też, że bardzo szybko członkowie mojej rodziny dostrzegli zmiany w moim zachowaniu. Widzieli, że nie mam apetytu, że śpię Więcej niż dotychczas, że nie wykonuję czynności, które kiedyś sprawiały mi przyjemność. Zauważyli, że mam złe samopoczucie. Myślę, że ważne było też to, że otwarcie mówili, że podejrzewają u mnie depresję, i że może być mi potrzebne leczenie. Nie zrobili z mojego stanu tematu tabu. Jestem przekonana, że dzięki ich trosce o mnie, wyzdrowiałam. Gdybym była zupełnie sama w momencie, kiedy nie byłam jeszcze gotowa na zgłoszenie się do lekarza, byłoby mi znacznie trudniej. Choć czasami odrzucałam ich pomoc, dzięki temu, że byli ze mną i towarzyszyli mi, czułam się zaopiekowana. A to poczucie utrudniało wzrost tych „chwastów”, które we mnie kiełkowały, mam na myśli negatywne myślenie, pesymizm, poczucie beznadziejności i niechęć do wszystkiego.
Kiedy zdecydowałaś się na wizytę u lekarza?
- Moje funkcjonowanie stopniowo cały czas się pogarszało. Miałam świadomość, że zapewne mam depresję, jednak póki udawało mi się wykonywać obowiązki zawodowe (bo domowe już ograniczyły się do minimum), z jakiegoś powodu nie mogłam się zdecydować. W tym momencie wydaje mi się to nielogiczne, nie wiem dlaczego nie udałam się do lekarza wcześniej. Pomimo, że wiedziałam, że depresję należy leczyć, znałam specyfikę tej choroby, to zwlekałam z wizytą. Dopiero, gdy pewnego ranka poczułam, że nie mam już siły, fizycznej i psychicznej, by wstać z łóżka i iść do pracy, zgłosiłam się do lekarza.
Psychiatry?
- Nie, na pierwszą wizytę w tej sprawie udałam się do lekarza rodzinnego, choć wiedziałam, że następnie powinnam udać się do psychiatry. I tak się stało. Lekarz rodzinny przekazał mi informacje, gdzie mogę się udać, gdzie przyjmuje psychiatra. Psychiatra przepisał mi leki i zalecił psychoterapię. Dostałam też zwolnienie na kilka tygodni, ponieważ byłam wtedy już znacznie osłabiona fizycznie. Zaczęłam stosować leczenie farmakologiczne oraz psychoterapię i powoli depresja zaczęła znikać z mojego życia.
Jak jest teraz?
- Od tamtego czasu minęły około 3 lata. Zakończyłam leczenie farmakologiczne i psychoterapię. Myślę, że dosyć szybko udało mi się uporać z depresją. Nadal jednak zdarzają się dni, kiedy mam gorszy nastrój. Teraz jednak, gdy wiem, jak ciężka i bolesna psychicznie jest ta choroba, staram się nie rozwijać negatywnych myśli w swojej głowie. Często bowiem sami doprowadzamy się do depresji poprzez analizowanie porażek, zbytnie martwienie się, skupianie uwagi na nieistotnych dla ogółu naszego życia przykrych zdarzeniach. Nauczyłam się, że tak samo, jak można się „dołować”, tak można nauczyć się optymizmu i czerpania radości z tego co mamy.
Czym chciałabyś zakończyć tę rozmowę?
- Chciałbym zaapelować do ludzi by traktowali depresję jak każdą inną chorobę. Przede wszystkim ze względu na to, że jak każda inna choroba, wymaga leczenia. Po drugie, by nie stygmatyzowali osób chorujących na depresję jako „nienormalnych”, ponieważ na depresję może zachorować każdy. Ważne jest, aby nie starać się tłumaczyć osobie z depresją, że nie ma podstaw, żeby była smutna. Choroba ta często nie jest wynikiem aktualnych trudnych sytuacji życiowych. Obiektywnie może się wydawać, że chory wyolbrzymia i dramatyzuje, jednak w odczuciu samego chorego świat i jego życie naprawdę są pozbawione barw. Osoby chorujące na depresję potrzebują empatii. W depresji, jak w każdej innej chorobie, ważne jest wczesne rozpoznanie objawów i poddanie się leczeniu, a brak wyrozumiałości ze strony otaczających nas ludzi nie ułatwia przyznania się do tej choroby.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała
Monika Pietrzyk – psycholog
Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna
w Mińsku Mazowieckim































